sobota, 31 sierpnia 2013

Klucz do Zamknięcia - moje opowiadanie


Zamknęłam z trzaskiem drzwi i usiadłam przy nich na podłodze. Próbuję odciąć się od świata? Nadal w nim jestem, a na dodatek ten pokój przypomina teraz ciasne pudełko. Wyjść? Zobaczyć rzeczy, te rzeczy, które mogą skrzywdzić, znienawidzić, a potem - biorąc pod uwagę jedynie wygląd – podziwiać? Zaczęła boleć mnie głowa. Wydawało mi się, że w pokoju jest bardzo duszno, ale nie miałam siły, by doczołgać się do okna. Zamknęłam oczy i uniosłam głowę. Było słychać kroki na korytarzu. Na długim, ciemnym korytarzu, z wieloma pokojami, zamkniętymi i otwartymi. Na mojej szyi wisiał klucz, mały kluczyk, którym mogłabym otworzyć każde drzwi, nawet te już otwarte i zobaczyć, co tak naprawdę znajduje się za tą drewnianą bramą, która stara się ukryć przede mną swoje sekrety. Otworzyłam oczy i powoli wstałam, starając się nie wydać nawet najcichszego odgłosu. Miałam ochotę tupnąć nogą, kiedy znowu pomyślałam o tych wszystkich zamkniętych drzwiach, o drzwiach, które sprawiają, że czuję się jak zamknięta w klatce, że przez cały czas czuję strach. Chciałabym znaleźć drogę do wyjścia. Słońce znikałoby powoli za horyzontem, a ja biegłabym przez złote pola owiewane wiatrem, czułabym już smak nocy, deszczu, burzy i tej okalającej wszystko ciemności, wśród której nie mógłby mnie już znaleźć. Czy czułabym się wolna? Czy świat nie jest też takim ciasnym pudełkiem, chociaż wydaje się większy niż ten pokój? Przez chwilę poczułam, że ten lęk przed zamknięciem mnie opuścił. Kroki się zbliżały, a ja stałam i patrzyłam przez okno, z którego widziałam to wszystko, czego chcę i jednocześnie to, czego tak się boję. Czy boję się wolności? Wszędzie będę czuła się zamknięta, ale czemu miałabym starać się odeprzeć to wszystko i oddalić się od świata? Mogę nawet sama spróbować się zamknąć, tak, żeby już mnie nie znalazł. Albo mogę się na niego otworzyć i już nie uciekać. Czy coś by się zmieniło, gdybym nie miała klaustrofobii? Czy wtedy mogłabym znaleźć wyjście? Dzisiaj zaczęło mi się wydawać, że to wszystko wcale nie dzieje się przez moją fobię. To dzieje się przeze mnie. Może lepiej by było, gdybym w ogóle nie istniała? Do tego, że tak naprawdę jedynym sensem życia jest tylko i wyłącznie życie doszłam już dawno temu. Ale zdaję też sobie sprawę, że gdybym nie żyła, to do tego wniosku też bym nie doszła. Zastanawiałam się przez chwilę, czy nie za dużo myślę. A kroki w korytarzu powoli zbliżały się do drzwi, przy których stałam. Moje serce zaczęło szybciej bić i poczułam przypływ adrenaliny. Co by się stało, gdybym została, a jak miałabym uciec? Po prostu odwróciłam się twarzą do drzwi i spokojnie czekałam, nie wiedząc nawet, czego oczekuję. Zatrzymał się na chwilę w pobliżu. Zamknęłam oczy i nadal czekałam. Usłyszałam tylko to, że nacisnął na klamkę, a później, otwierając się, skrzypnęły drzwi.


 ---
Mam nadzieję, że się Wam spodoba. :]
+ Proszę o nie kopiowanie, a raczej nie podawanie siebie lub kogoś innego za autora, jeśli ktoś miałby taki pomysł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz